Po roku 1917

Blok Wschodni po roku 1917

21Problematykę stosunków polsko-białoruskich w latach 1935-1939 najszerzej i najpełniej, jak do tej pory, opisał Eugeniusz Mironowicz. Skupiał się przede wszystkim na stosunkach politycznych, niewiele uwagi poświęcając zagadnieniom kultury, oświaty i religii. Te ostanie kwestie zostały opisane natomiast przez grupę badaczy drukujących swe publikacje w „Białoruskich Zeszytach Historycznych”- Krystynę Gomółkę, Mariana Siemakowicza i Antoniego Mironowicza. Do ważnych autorów opisujących sytuację Białorusinów w II Rzeczypospolitej zaliczyć należy także Jerzego Grzybowskiego, który wiele uwagi poświęcił sytuacji Białorusinów w Wojsku Polskim. Doskonałym źródłem do badania polsko-białoruskich stosunków pod koniec dwudziestolecia międzywojennego jest codzienna prasa wileńska: „Słowo”, „Kurier Wileński” i „Dziennik Wileński”. W pierwszej z tych gazet na szczególną uwagę zasługują artykuły znanego konserwatysty- Józefa Mackiewicza, który doskonale opisał przyczyny wstępowania Białorusinów do KPZB i rozmaitych sekt religijnych. Mackiewicz demaskował też niekonsekwencje i absurdy zarządzeń polskich władz administracyjnych „Kurier Wileński” pozwala spojrzeć na problem ze strony oficjalnych, sanacyjnych władz rządowych, a „Dziennik Wileński” ze strony endeków.

Prześledzenie sytuacji Białorusinów począwszy od zawiedzionych nadziei na powstanie suwerennego państwa zaraz po zakończeniu pierwszej wojny światowej, poprzez okres rządów parlamentarnych 1918-1926, i wreszcie rządów sanacyjnych 1926-1939. W poszczególnych rozdziałach zostaną omówione kolejno: położenie polityczno-prawne Białorusinów, rozwój gospodarczy, kulturalny, oświatowy oraz sytuacja cerkwi prawosławnej w północno-wschodnich województwach Rzeczypospolitej. Po całościowym przyjrzeniu się stosunkom polsko-białoruskim w dwudziestoleciu międzywojennym nieuchronnie nasuwa się wniosek, że władze polskie popełniły wiele błędów w swej polityce narodowościowej. Utrudnianie Białorusinom dostępu do urzędów państwowych (zarówno w administracji cywilnej, jak i w armii), likwidowanie szkół z białoruskim językiem nauczania, stwarzanie sztucznych barier administracyjno-prawnych dla rozwoju organizacji gospodarczych i kulturalnych, wreszcie prowadzenie zakrojonej na szeroką skalę rewindykacji cerkwi, spowodowało uzasadnioną niechęć Białorusinów do państwa polskiego i w konsekwencji szukanie sprzymierzeńców wśród wrogów Polski- ZSRR i Niemiec.

3Na początku grudnia 1936r. przeprowadzono szereg niezapowiedzianych rewizji w lokalach tego ugrupowania (zrewidowano także Białoruski Instytut Gospodarki i Kultury, Białoruskie Wydawnictwo Katolickie, Związek Studentów Białorusinów, Towarzystwo Szkoły Białoruskiej oraz prywatne mieszkania 17 działaczy). Zarekwirowano wiele dokumentów w redakcji „Białoruskiej Krynicy”. Działania władz bardzo osłabiły działalność partii, z dużymi ograniczeniami udało się jej przetrwać jeszcze nie wiele ponad rok. 15.01.1937r. starosta grodzki w Wilnie zawiesił działalność organizacji i nadał jej kuratora- Michała Biełatkę. Jako powód podano zaangażowanie członków partii w działalność komunistyczną. Twierdzono, że większość działaczy to byli członkowie rządu Republiki Białoruskiej, uzależnieni finansowo od pomocy finansowej płynącej ze Związku Radzieckiego. Uważano, że działalność BNA zagraża integralności państwa, pomimo iż przez 20 poprzednich lat działalność chadeków była prowadzona za przyzwoleniem władz i oczywiście dokładnie przez nie kontrolowana. Ponadto organizacja dążyła do obrony interesów narodowych Białorusinów, co było sprzeczne z założeniami międzynarodowego ruchu komunistycznego.

Po zamknięciu BNA Białorusini złożyli odwołanie do Urzędu Wojewódzkiego. Urzędnicy nie pozwolili jednak na wznowienie działania organizacji, w związku z czym próbowano odwołać się do władz w Warszawie, ale i ta inicjatywa nie przyniosła żadnych rezultatów. Nie zezwolono też na dalsze wydawanie „Białoruskiej Krynicy”, jej wydawca (Alfons Szutowicz) i redaktor (Adam Dasiukiewicz) stanęli w kwietniu 1938r. przed Okręgowym Sądem Wileńskim. Zarzucano im rozpowszechnianie artykułów a treści antypaństwowej, propagującej oderwanie od Polski województw północno-wschodnich. Ostatecznie wydawca pisma został uniewinniony, a redaktora skazano na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Oskarżenie o działalność antypaństwową było także pretekstem do zawieszenia działalności Towarzystwa Szkoły Białoruskiej 3.12.1936r. Stwierdzono, że TSB, obejmujące swym zasięgiem wiele powiatów województw północno-wschodnich, od chwili powstania było ekspozyturą KPZB. Według władz, Towarzystwo dążyło do siania fermentu w państwie, wzbudzania konfliktów na tle narodowościowym i propagowania wśród Białorusinów nienawiści do państwa polskiego. Przeprowadzone śledztwa i rewizje miały rzekomo potwierdzić te zarzuty.

Kolejną partią, posiadającą dość duże wpływy na terenach północno-wschodnich była Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi. W styczniu 1936r. odbył się głośny proces 11 studentów i asystentów USB oskarżonych o przynależność do Komunistycznego Związku Młodzieży Zachodniej Białorusi i organizacji o nazwie Lewica Akademicka. W procesie zeznawał, między innymi propolsko nastawiony dyrektor Gimnazjum Białoruskiego- Radosław Ostrowski, który stwierdził, że na terenie swojej szkoły często znajdował ulotki komunistyczne. Ostatecznie trzech oskarżonych zostało skazanych na kary do 1,5 do 2,5 lat więzienia i pozbawienie praw publicznych na okres od 5 do 8 lat. Pozostali oskarżeni zostali uniewinnieni. Oskarżenia o przynależność do Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi były często jedynie pretekstem do aresztowań poszczególnych działaczy lub likwidacji białoruskich organizacji politycznych gospodarczych i kulturalnych. W rzeczywistości polityka władz potęgowała niechęć do Państwa Polskiego i sprawiała, że niektórzy Białorusinów zaczęli przysłuchiwać się propagandzie Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Często nie zdawali sobie sprawy, jaka naprawdę panuje sytuacja w BSSR.

61Po 1935r. oficjalna polityka władz państwowych wobec Białorusinów była nadal poprawna i zgodna ze wszelkimi międzynarodowymi zobowiązaniami. 11.02.1935r. minister Marian Zyndram–Kościałowski podczas przemówienia sejmowego stwierdził, że wszyscy mieszkańcy Rzeczypospolitej są równi wobec prawa i tylko od właściwego spełniania obowiązków obywatelskich uzależniony jest stosunek państwa do danej jednostki. W podobnym duchu przemawiał także kilka dni później, oświadczając między innymi, że mniejszości narodowe powinny mieć prawo do zachowania własnego języka, kultury i religii, a działania represyjne wobec osób o niepolskiej narodowości powinny być stanowczo zakazane, gdyż zniechęcają obywateli do instytucji państwa. W praktyce jednak administracja lokalna nie stosowała się do wyżej podanych zasad. Dążono do likwidacji możliwie jak największej liczby legalnie działających organizacji białoruskich. Wielokrotnie konfiskowano gazety poruszające problemy białoruskiej oświaty, kultury i gospodarki. Zazwyczaj powoływano się na 150 i 172 artykuł Kodeksu Karnego- nieprawdziwe informacje mogące wzbudzić niepokój publiczny i obraza państwa oraz narodu polskiego.

Wiele organów samorządowych zostało przekształconych w komórki administracyjne państwa. Starosta spełniał nie tylko funkcje kontrolne, ale także zarządzał gospodarką sejmików powiatowych. Białoruskim instytucjom społecznym został odebrany jakikolwiek wpływ na oświatę szkolną. Ich funkcje przejęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Wzmocnienie roli państwa, kosztem osłabienia samorządów doprowadziło do nadmiernego biurokratyzmu urzędników. Józef Mackiewicz- dziennikarz „Słowa”, który odbył wiele podróży po ziemiach północno-wschodniej Polski, pisał w swoich reportażach, że nawet we wsiach, gdzie nie było sklepu i karczmy, znajdowały się „biura pisania podań”, a na jednej z głównych ulic miasta powiatowego doliczył się aż siedmiu tego typu placówek. Wiele zarządzeń władz administracyjnych, jak na przykład nakaz bielenia fasad domów wapnem, aby utrzymać pozory porządku i dobrobytu, budziło niechęć miejscowej ludności. Nowoprzybyli osadnicy, podobnie jak przedstawiciele administracji, nie cieszyli się powszechnym szacunkiem. Polska polityka z drugiej połowy lat trzydziestych powiększała niechęć Białorusinów do Państwa Polskiego.

W połowie lat 30 powołano specjalne urzędy do spraw asymilacji- Komitet do Spraw Narodowości i Komisję Naukową Badania Ziem Wschodnich. Instytucje te miały wychować Białorusinów na lojalnych obywateli państwa. Oficjalnie twierdzono, że działalność Instytutu nawiązuje do dawnych tradycji dawnej Rzeczypospolitej szlacheckiej i ma na celu zagwarantowanie mniejszościom swobód obywatelskich .Po likwidacji „Hromady” niemal każdą działalność Białorusinów zaczęto postrzegać jak agitację komunistyczną. Stworzono sieć płatnych donosicieli, którzy informowali nie tylko o poczynaniach ludzi podejrzanych o działalność antypaństwową, ale też o gestach poszczególnych osób podczas zebrań, życiu osobistym uczniów czy posiadaczach radioodbiorników. Zdarzało się, że składano donosy, aby zaszkodzić nie lubianemu sąsiadowi lub członkowi rodziny. Niekiedy w kartotekach policyjnych były notowane nawet czternastoletnie dzieci. Konfidenci otrzymywali wynagrodzenie nie tylko w postaci pieniężnej, ale także w postaci uprzywilejowanych koncesji na prowadzenie restauracji czy sklepów. Decyzje polskich urzędników wzbudzały coraz większe niezadowolenie wśród białoruskiej ludności.

1Władze administracyjne dążyły do wywołania animozji pomiędzy poszczególnymi działaczami białoruskimi. Próbowano to osiągnąć między innymi poprzez arbitralne przyznawanie dotacji poszczególnym organizacjom. W lecie 1933r. przeznaczono kilkaset złotych (ze środków rządowych) dla instytucji społeczno-oświatowej „Scorinia”, której prezesem był Radosław Ostrowski- były członek „Hromady”, który w latach 30 zmienił orientacje i wykazywał daleko idącą, lojalistyczną postawę wobec rządu polskiego. Działacze Białoruskiego Towarzystwa Naukowego- między innymi Antoni Łuckiewicz i Wincenty Hryszkiewicz- zarzucili mu nieodpowiednie zarządzanie finansami i wywoływanie demoralizującego wpływu a młodzież. W 1935r. Ostrowski został zmuszony do stawienia się przed Sądem Obywatelskim. W wyroku nie stwierdzono jednoznacznie, czy prezes „Scorinii” dopuścił się nadużyć finansowych na swoją korzyść, ale uznano ponad wszelką wątpliwość, że miał demoralizujący wpływ na młodzież, a wykorzystywanie subwencji miało wieloznaczny charakter. Od momentu procesu Ostrowski był skazany na swego rodzaju ostracyzm towarzyski przez działającą w Wilnie grupę inteligencji białoruskiej. Aby jeszcze bardziej zaostrzyć konflikt, władze polskie mianowały go dyrektorem Gimnazjum imienia Juliusza Słowackiego. Od połowy lat 30 znacznie zwiększyła się liczba osób oskarżonych o działalność komunistyczną. Przykładowo 15.12.1935r. skonfiskowano numer „Studenckiej Trybuny” (dodatek do „Białoruskiej Krynicy”). Uznano, że napisany przez Mitryfanczyka artykuł, propagujący białoruskie odrodzenie narodowe i umożliwienie dostępu do szkolnictwa w języku ojczystym 128 tysiącom białoruskich dzieci, ma antypaństwowy charakter. Aby ograniczyć możliwość przenikania ze Związku Radzieckiego do Polski idei komunistycznych, wprowadzono szereg absurdalnych rozporządzeń. Zabroniono w ogóle ruchu nocnego w strefie nadgranicznej (mieszkańcy mogli poruszać się tylko w promieniu 100m od własnego domu) i wysiedlono z niej czasowo lub na stałe wiele osób. Okna domostw od strony wschodniej miały być zakrywane szmatami, zakazano uprawiania roślin wysokopiennych i wszelkiego rodzaju zbóż. Już samo posiadanie radioodbiorników było źle widziane, a poruszanie się w strefie nadgranicznej wymagało posiadania szeregu przepustek i zezwoleń. Zarządzenia wydawane przez władze były często absurdalne. Uniemożliwiały białoruskiej ludności normalne funkcjonowanie nawet na obszarze własnych domostw.