Sądzono, że wcześniejsza, stosunkowo liberalna polityka z drugiej połowy lat dwudziestych była bardzo niekorzystna dla Rzeczypospolitej, gdyż otoczeni przywilejami Białorusini nie chcieli się asymilować, a język i kultura białoruska były rzekomo bardziej uprzywilejowane niż polska. Finansowanie szkół białoruskich przez rząd uznano za niesprawiedliwe, wobec faktu, że wiele dzieci ze zubożałych rodzin szlacheckich nie mogło uczęszczać do szkół, białoruskie bursy i gimnazja traktowano jak „wylęgarnie” idei komunistycznych. Ponadto sądzono, że należy dążyć do polonizacji cerkwi, która wzmaga w państwie tendencje odśrodkowe już przez sam fakt przywiązania do rosyjskiego obrządku. Jeden z kresowych urzędników proponował nadanie przywilejów dla ludności polskiej w województwach północno-wschodnich i zastąpienie nauczycieli niepolskiej narodowości polskim księżmi bądź wojskowymi. Podobnego zdania był wojewoda białostocki Stefan Kirtiklis, który dodatkowo jeszcze uważał, że główna rolę w umacnianiu polskości powinno odegrać wojsko. Wojewoda wileński- Ludwik Bociański stawiał przede wszystkim na katechizację dzieci i młodzieży w języku polskim.
Urzędnicy państwowi w województwach północno-wschodnich zazwyczaj nie cieszyli się dobrą opinią. O ogromnej władzy, jaką posiadali może świadczyć fakt postawienia pomnika byłego wojewody śląskiego- Michała Grażyńskiego w Klesowie. Postument był rzekomo ufundowany przez wdzięcznych robotników za stworzenie miejsc pracy w kopalni granitu, faktycznie jednak został sfinansowany z pieniędzy rządowych i miał podkreślać polskość przedsiębiorstwa. Pomnik wystawiono jeszcze za życia wojewody. Stanowiska państwowe obejmowały często osoby, przeniesione z innych województw, o wątpliwej reputacji. Przykładowo- wojewoda białostocki (wcześniej pomorski) posądzany był o nadużycia finansowe, starosta Grodna- Stanisław Robaczkiewicz został skazany za 4 lata więzienia za defraudację pieniędzy. Nadużycia lokalnej administracji w stosunku do miejscowej ludności były tak znaczące, że w 1938r. wojewoda poleski Wacław Kostek Biernacki wystosował do swoich urzędników pismo zakazujące poniżania Białorusinów w urzędach państwowych. Zabroniono między innymi zwracania się do nich „per ty”. Znaczący jest fakt, że trzeba było wydawać specjalną dyspozycję, aby urzędnicy nie zwracali się do swych petentów po imieniu.